Klub Żeglarski CHEŁM

Klub Żeglarski CHEŁM

Miejsce spotkań ludzi z pasją!

Historia Klubu Żeglarskiego CHEŁM

część 5

Tak więc, w 1994 roku do życia zostało powołane zostało Stowarzyszenie Klub Żeglarski „Chełm”. Procedura rejestracyjna została zakończona, chełmscy żeglarze mogli więc w pełni „rozwinąć żagle”. - W mojej ocenie, lata dziewięćdziesiąte, to był bardzo dobry okres dla nas żeglarzy, wbrew kryzysowi w naszym kraju. Dla działalności klubu, mimo tych ogólnych trudności, był to okres bardzo fajny – wspomina te czasy Ryszard Patkowski. Stowarzyszenie przejęło bowiem po byłym klubie żeglarskim „Nord”, działającym w latach 1972 – 1996 przy Kombinacie Cementowym „Chełm”, bazę nad Jeziorem Białym wraz z całym majątkiem zgromadzonym przez lata jego działalności. Budynek, który przejęty został po „Nordzie” stanowił bardzo dobrą bazę lokalową na stanicę żeglarską. Obiekt posiadał bardzo dużą salę, trzy pokoje, sanitariaty. Po drobnych remontach i adaptacji wnętrz w stanicy można było w lecie przenocować, przygotować spotkanie żeglarskie, a na zimę złożyć sprzęt. - W tych latach mieliśmy ponadto bardzo dobre wyposażenie. Jachty, które Stowarzyszenie przejęło z Klubu „Nord” to był orion imieniem „Albatros”, kormoran, dwie komety i łódka sportowa capella. Do tego Stowarzyszenie przejęło trzy kajaki. Cały ten inwentarz stał się własnością Stowarzyszenia, który wzbogacił się tym sposobem o ten majątek. Klub posiadał ponadto cztery jednostki kabinowe na Mazurach, w bardzo dobrym stanie – wspomina Ryszard Patkowski. Oczywiście stowarzyszenie posiadało również majątek zgromadzony przez Klub Żeglarski „Chełm”, z czasów, gdy jeszcze funkcjonował jako sekcja TKKF-u przy Urzędzie Wojewódzkim.

Jako że Stowarzyszenie stało się organizacją samodzielną, to znaczy samofinansującą się i posiadającą osobowość prawną, mogło samo na siebie zarabiać. Dlatego też podjęliśmy niezbędne kroki ku temu, aby generować przychody. Jedną z form dających Stowarzyszeniu dochód była wypożyczalnia sprzętu pływającego, właśnie nad Jeziorem Białym. - W sezonie zatrudniony był pracownik Klubu, który zajmował się wypożyczaniem sprzętu, a ten sprzęt, to: trzy lub cztery omegi, nie pamiętam dokładnie, kilka kajaków, kilka rowerów wodnych, oraz jedną starą łódeczkę typu kormoran, którą żeśmy wszyscy bardzo lubili – wspomina Patkowski. Ponadto na Mazurach cztery jachty, które były własnością Klubu, również przynosiły zyski. Klub organizował każdego roku w sezonie, czyli od czerwca do połowy września, dwutygodniowe rejsy. Wychodziło ich pięć – sześć w sezonie, a biorąc pod uwagę, że były cztery jachty, a na każdym jachcie cztery – pięć osób, to dochód ze stu dwudziestu osób był dość pokaźny. Poza tym, w latach dziewięćdziesiątych istniała możliwość odpisania jednego procenta od podatku na wybraną  organizację pożytku publicznego. Zatem, członkowie klubu oraz ich rodziny, odpisywali ze swoich dochodów ten jeden procent właśnie na Stowarzyszenie Klub Żeglarski „Chełm”. To dawało również pewne liczące się już kwoty. - Funkcjonowaliśmy wówczas bardzo prężnie i to był dla żeglarstwa chełmskiego dobry okres – wspomina Patkowski. Każdy członek Klubu zobowiązany był ponadto do uiszczania rocznych składek, które stanowiły dość pokaźny dochód. Były to „złote” czasy Klubu.

Oczywiście prócz dochodów, były też koszty związane z funkcjonowaniem Klubu. Przede wszystkim koszty eksploatacji sprzętu żeglarskiego. Należało również uiszczać opłatę bazy na Mazurach. Aby zejść z tych kosztów, bazy te często były zmieniane, biorąc za podstawowe kryterium doboru bazy właśnie jego koszt. Biorąc pod uwagę, że baza ośrodków  na Mazurach stale się rozwijała, i ciągle powstawały nowe, to była możliwość wyboru. - Jednakże, ostatecznie osiedliśmy przy stanicy „Pod Dębem” w Nidzie, z którym Klub związany był jeszcze za czasów funkcjonowania Klubu przy Urzędzie Wojewódzkim – wspomina Patkowski.

Kolejny koszt związany był z zakupem nowego sprzętu żeglarskiego. Klub Żeglarski „Chełm” posiadał bowiem nieco przestarzały sprzęt. I o ile na Jeziorze Białym nie było to widoczne, to na Wielkich Jeziorach Mazurskich było to dość wyraziste. Jako, że Klubu nie było stać na zakup nowych jachtów, większość z jego członków inwestowała własne pieniądze w zakup nowego sprzętu, który oczywiści był ich własnością, nie zaś Klubu. Była to taka nowa formuła Klubu. To oczywiście nie nastąpiło od razu, bowiem koszt nowego jachtu był wysoki. Jednak wraz z upływem czasu, wielu żeglarzy z Klubu nabyło własne jachty, zaś jachty klubowe służyły wyłącznie w celach zarobkowych.

Klub organizowała oczywiście kolejne szkolenia na stopień żeglarza jachtowego, które nadal cieszyły się dużą popularnością. Lecz w latach dziewięćdziesiątych, wielu żeglarzy, wychowanych przez Klub Żeglarski „Chełm”, zaczęło pływać po większych akwenach, niźli tylko jeziora. Morze Bałtyckie, Morze Północne, Morze Śródziemne – otworzyły swoje wody na chełmskich żeglarzy. Oczywiście wiązało się to z dodatkowymi szkoleniami na sternika jachtowego, które osoby zainteresowane odleglejszymi rejsami, musiały odbyć. Wśród nazwisk, które należałoby wymienić, pojawiają się takie jak: Jerzy Emerla, Helena Palka, Wiesław Ludwikow, Wiesław Drabik. - Ja też próbowałem swoich sił pływając po Bałtyku. Oczywiście musiałem też przejść odpowiedni kurs i zdać egzamin. Oczywiście był to i sam kurs i egzamin o stopniu trudności wiele wyższym, więc i zdawalność była mniejsza. Pamiętam, że w tym czasie, gdy ja zdawałem, to na czternaście osób, zdało tylko cztery. Tak, że egzamin był bardzo rygorystyczny. Mi na szczęście udało się – wspomina  Ryszard Patkowski.

źródło: Express Chełmski, Nr 40 - 13.06-22.06

Wspieraj Żeglarstwo!

Wspieraj Żeglarstwo